Alienum phaedrum torquatos nec eu, vis detraxit periculis ex, nihil expetendis in mei. Mei an pericula euripidis, hinc partem.

Robert Krawczyk

Fundacja Votum / Podopieczni / Robert Krawczyk

Nazywam się Robert Krawczyk i mam 28 lat. Do kwietnia 2017 r. byłem aktywnym chłopakiem, który uprawiał wiele dyscyplin sportowych a przede wszystkim kochałem piłkę nożna. Byłem kapitanem w naszym lokalnym klubie, w którym grałem od 12 roku życia.  Mam wspaniała kochająca żonę i dwójkę dzieci w wieku 3 i 4 lat z czego młodsza Oliwia tez w swoim życiu wiele przeszła. Ale po kolei. W jeden kwietniowy wieczór jak co dzień po pracy bawiłem się z naszymi szkrabami, a żona rozpoczęła pakowanie niezbędnych rzeczy na wyjazd, o którym od dawna myśleliśmy. W pewnej chwili leżąc na ziemi starsza córeczka usiadła na moje plecy i wtedy poczułem przeszywający ból w okolicy lędźwiowej. Tej nocy wszystko się zaczęło… ok godziny 2 obudziło mnie dziwne uczucie drętwienia i mrowienia w pośladkach, które rozchodziło się wzdłuż kończyn dolnych. Zaniepokojony przeleżałem do rana, bo o spaniu nie było już mowy. Pierwsza myśl jaka przychodziła mi do głowy to „pewnie przemęczenie”, aktywny tryb życia plus praca zawodowa pewnie spowodowało jakieś przeciążenie organizmu. Rano opowiedziałem żonie co mi się przytrafiło, a ona od razu chciała mnie zawieść do lekarza, ale była sobota wiec uspokoiłem ja ze pewnie mi przejdzie niedługo i ma się nie martwic bo wyjazd coraz bliżej. Niestety cały dzień bóle narastały a wieczorem sam już miałem problemy z chodzeniem i wiedziałem ze coś jest nie tak, wsiedliśmy w samochód i zabrała mnie na  SOR. Tam spędziłem 2 godziny czekając na lekarza i badanie tomografem i kolejne 5 godzin na opis specjalisty. Po tym czasie lekarz stwierdził ze badanie jest nie wyraźne i trudne do oceny, ale on tam nic nie widzi niepokojącego więc dostałem zastrzyk przeciwbólowy i zalecenie ze w razie pogorszenia mam przyjechać z powrotem. Na nasze nieszczęście kolejnego dnia objawy narastały i już samodzielnie nie potrafiłem się poruszać ani utrzymać równowagi więc udaliśmy się na oddział ratunkowy. Z SOR zostałem przetransportowany do szpitala w Kaliszu na oddział neurologiczny, na którym zostały wykonane kilkukrotnie badania rezonansem magnetycznym. Wyniki potwierdziły, iż do rdzenia kręgowego dostała się krew z pękniętego naczynia krwionośnego, która spowodowała obrzęk i zniesienie wszystkich odruchów od odcinka piersiowego w dół na wysokości Th8. Załamany zacząłem rozmyślać  jak my sobie poradzimy w życiu? Przecież dopiero niedawno nasza młodsza córeczka przeszła operacje serduszka, teraz potrzebna jest jej całodobowa opieka, a później kosztowna rehabilitacja. Oliwia jeszcze nie raczkuje i nie chodzi. Jak moja żona sobie poradzi sama? Ja leżący w szpitalu, który sam potrzebuje kogoś do pomocy a z drugiej strony dwoje dzieci w domu którymi tez trzeba się zająć. Podziwiałem ją jak dzielnie daje sobie ze wszystkim rade i postanowiłem, że też się nie poddam i zrobię wszystko żeby być samodzielny i żebym mógł zdjąć z jej barków choć cześć obowiązków jakie na nią spadły. W szpitalach spędziłem kilka miesięcy, ale do pełnej sprawności musze podjąć bardziej intensywną rehabilitację, która jest kosztowna. Dzięki wsparciu Moich kochanych córeczek i żony daje z siebie wszystko i cały czas wierzę, że w końcu stanę na własnych nogach i znów będziemy mogli wszyscy razem pójść na spacer do parku.  Nasza walka o powrót do zdrowia trwa nadal i do tego są potrzebne dodatkowe fundusze dlatego z całego serca prosimy o wsparcie finansowe.

Możesz pomóc Robertowi w leczeniu i rehabilitacji wpłacając środki na konto Fundacji.

32 1500 1067 1210 6008 3182 0000
z dopiskiem: dla Roberta Krawczyk

Oddaj 1% siebie!
Możesz również przekazać 1% swojego podatku. Wystarczy w deklaracji PIT, w rubryce poświęconej OPP wpisać dane:
KRS: 0000272272
z dopiskiem: dla Roberta Krawczyk

Na tym Twoje zadanie się kończy! Kwotę z 1% na konto wybranej organizacji przekaże urząd skarbowy.

'
Facebook
INSTAGRAM
YouTube