Przekaż darowiznę

W ciągu jednego dnia poukładane i szczęśliwe życie runęło jak domek z kart. Pod koniec października, w głowie Artura pękł tętniak. Mój brat w ciężkim stanie trafił do szpitala. Lekarze przez długi czas walczyli o jego życie. Udało się, ale skutki tego, co się stało, widać do dziś. Artur wciąż walczy o powrót do zdrowia, a my razem z nim…

To był dzień jak każdy inny. Artur wyszedł do pracy, z której już do nas nie wrócił… W ciągu dnia poczuł bardzo silny ból głowy. Kiedy wyszedł na zewnątrz, aby się przewietrzyć, stracił przytomność. Znaleziono go po 15 minutach. Natychmiast wezwano karetkę i poinformowano nas o tym, co się stało. W szpitalu okazało się, że doszło do pęknięcia tętniaka, który tkwił w głowie Artura od urodzenia, nie dając o sobie znać. Stan mojego brata był bardzo ciężki. Kiedy pytaliśmy o rokowania, lekarze mówili, że musimy być gotowi na najgorsze. Lekarze wprowadzili Artura w stan śpiączki farmakologicznej. Był w niej ponad trzy tygodnie… – trzy tygodnie strachu i niepewności, co przyniesie kolejny dzień.

Na szczęście najgorsze minęło. Stan brata zaczął się polepszać. Zdecydowano się na wybudzenie go ze śpiączki. Artur wszystko pamięta, jest świadomy, mówi. Największy problem jest jednak z jego lewą stroną ciała, która została sparaliżowana. Artur praktycznie nie rusza ręką ani nogą…

Cały czas ciężko pracujemy, by odzyskać jak najwięcej z utraconej sprawności. Dzięki rehabilitacji Artur zaczyna powoli siadać. Potrafi wytrzymać w takiej pozycji już nawet pół godziny, co na początku nie było w ogóle możliwe.

Powrót do zdrowia Artura będzie długi, ale z całą rodziną wierzymy, że wkrótce stanie na nogi. Leczenie brata jest jednak bardzo kosztowne, ale przerwanie go oznacza dla nas kilka kroków wstecz, dlatego prosimy o pomoc – o szansę dla Artura…

Magda, siostra Artura