Przekaż darowiznę

Pomoc innym ludziom była dla mnie codziennością. Cieszę się, że większość życia, spędziłam właśnie w taki sposób. Nigdy wcześniej nie pomyślałam, że kiedyś i ja będę w sytuacji, która zmusi mnie do zwrócenia się z prośbą o wsparcie.

Całe życie byłam aktywna zawodowo i angażowałam się w wiele zadań. Znajomości i przyjaźnie zawarte w okresie pracy mają dla mnie ogromne znaczenie. Szczególnie teraz, w tym ciężkim okresie mojego życia. Mimo choroby mogę liczyć na wsparcie znajomych, którzy przyjeżdżają do mnie od czasu do czasu, przywożąc najpotrzebniejsze produkty.

Pewien etap życia został brutalnie zakończony przez chorobę, która mnie spotkała. Stwardnienie rozsiane wywróciło moje życie do góry nogami. Pewnego dnia upadłam. Miałam nadzieję, że to chwilowe omdlenie, spadek ciśnienia. Cokolwiek, co nie zagraża mojemu życiu. Nie dałam rady wstać, moje nogi odmówiły posłuszeństwa. Bardzo bałam się, że nie dam rady wezwać pomocy, ponieważ mieszkam sama. Mogę liczyć tylko na siebie. Udało się, wezwałam pomoc, a karetka zabrała mnie do szpitala. Na diagnozę nie musiałam długo czekać. Lekarze przekazali mi przerażającą informację – stwardnienie rozsiane, które całkowicie pozbawia mnie możliwości przemieszczania.

Obecnie nie jestem w stanie funkcjonować bez pomocy drugiego człowieka. W związku z tym odwiedza mnie opiekun, który codziennie przez 8 godzin pomaga mi we wszystkich obowiązkach. To bardzo miłe, ponieważ jest to czas, w którym mogę z kimś porozmawiać, pożartować. Oprócz niego kilka dni w miesiącu przyjeżdża do mnie rehabilitant, który walczy o to, aby choroba nie postępowała. A ta jest bezwzględna… Najgorsze jest, to gdy codzienne czynności stają się bardzo trudne, niemal niemożliwe do wykonania. Żyjąc tak aktywnie, nie pomyślałabym, że samodzielne zrobienie herbaty, wyjęcie kubka z szafy czy podgrzanie obiadu będzie niczym wzbicie się na najwyższe szczyty. Chciałabym tak po prostu podejść, otworzyć drzwiczki i nie myśleć o towarzyszącym bólu i ograniczeniach. Wcześniej nie byłam świadoma, jak ciężkie jest życie niepełnosprawnej osoby… teraz przekonałam się na własnej skórze.

Oprócz dwóch wspaniałych osób, które o mnie dbają i kilku znajomych z byłej pracy znalazłabym się w dramatycznej sytuacji. Bardzo potrzebuję wsparcia. Wierzę, że z niewielką pomocą osób, które przeczytają moją prośbę i zdecydują się wesprzeć moją zbiórkę, będę w stanie pokryć kosztów leczenia.

Bardzo brakuje mi spacerów, możliwości wyjścia do sklepu, krótkiej rozmowy z sąsiadem. Obecnie jestem przykuta do łóżka, samotność doskwiera, choroba zabrała mi samodzielność, ale nie zabrała nadziei i wiary w dobrych ludzi. Dzięki Twojej pomocy głęboko wierzę, że moje życie będzie lepsze. 

Henryka