Przekaż darowiznę

1 czerwca 2022 roku to data, która na zawsze zmieniła moje życie… To był piękny letni dzień. Nikt nie spodziewał się, że stanie się scenerią tragedii… Że bajkowe lato przerwie straszny wypadek.

Moi dziadkowie spędzali wakacje nad jeziorem. Razem z narzeczonym postanowiliśmy ich tam odwiedzić. Cudownie spędzony czas niestety zakończył się dla nas tragicznie. To, że żyję, to cud…

Podczas powrotu do domu wydarzyło się coś, co nikomu z nas nie śniło się nawet w najgorszych koszmarach… Nagle zobaczyłam światła samochodu, pędzącego prosto na noc… Usłyszałam ogłuszający huk, po którym nastąpiła przeraźliwa cisza. Po chwili, która dla mnie była wiecznością, przybiegli ludzie z innych aut i zaczęli gasić nasz płonący samochód. Ktoś dzwonił na 112. Pamiętam, że nie mogłam się ruszyć… Narzeczony pytał mnie, czy żyje, a ja bałam się, że nie mam nóg…

Strażacy strasznie długo nie mogli otworzyć drzwi od mojej strony… Karetka już czekała, a oni nadal próbowali. W końcu udało im się wyrwać drzwi i mnie wyciągnąć z wraku auta… Wtedy poczułam ogromny ból nóg. Wcześniej nie czułam nic…

W szpitalu okazała się, że mam połamane obie nogi. Przewieziono mnie na oddział chirurgii urazowej. Lekarze podłączyli mi jakieś kabelki, kroplówki. Prawą nogę miałam na wyciągu, lewa strasznie spuchła. Mimo podawania bardzo silnych leków przeciwbólowych umierałam z bólu. Wiem, że przeszłam ciężki wypadek, że tak naprawdę mam dużo szczęścia, że oboje żyjemy. Jednak w jednej chwili, z osoby całkowicie sprawnej i niezależnej, stałam się kimś zależnym od innych…

Walczę o powrót do sprawności. Zmagam się też z traumą po wypadku… Boję się zasnąć, bo kiedy się budzę,  wydaje mi się, że ciągle jestem w rozbitym samochodzie… Jest ciemno, jestem sama, nikogo ze mną nie ma… Odnajduję w sobie jednak wolę walki, bo wiem, że warto.

By móc walczyć o powrót do jak największej sprawności, powinnam trafić do specjalistycznego ośrodka. Niestety pobyt tam i rehabilitacja kosztują fortunę. To dlatego jestem tutaj i bardzo proszę Cię o pomoc!

Mimo że bardzo boję się tego bólu, który jeszcze mnie czeka, jestem gotowa o siebie zawalczyć. Chciałabym wrócić do sprawności, do dawnego życia, do spacerów z narzeczonym, do wypraw do dziadków… Wiem, że będzie to wymagało czasu i dużych pieniędzy. Bardzo proszę o pomoc, dzięki Wam moje największe marzenie ma szansę się spełnić…

Kasia