Przekaż darowiznę

15.03.2022 roku mojemu tacie pękł tętniak mózgu, o którym wcześniej nie wiedział. Zgłosił się do szpitala z wysokim ciśnieniem tętniczym i bólem głowy. Zdiagnozowano u niego tętniaka, ale zanim został skonsultowany z ośrodkiem o wyższym stopniu referencyjności tego samego dnia wieczorem doszło do pęknięcia i masywnego krwawienia w mózgu. Został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej i przewieziono go do wojewódzkiego ośrodka, gdzie przeszedł zabieg embolizacji pękniętego tętniaka. W wyniku pęknięcia doszło do poważnych uszkodzeń struktur mózgu, wylewów do III i IV komory, obrzęku oraz krwiaka zlokalizowanego w śródmózgowiu. Przez 6 tygodni tato przebywał w śpiączce na oddziale intensywnej terapii. Jego stan przez wiele długich dni się  nie poprawiał, oddychał przy pomocy respiratora, był żywiony przez PEGa. a co najgorsze pomimo odstawienia leków sedacyjnych z tatą nie było żadnego kontaktu. Neurochirurdzy zdecydowali się na ponowną operację – wszczepienia zastawki otrzewnowo – komorowej w celu odbarczenia wodogłowia pokrwotocznego.  Lekarze nie dawali nam zbyt dużych nadziei. Każdego dnia przez telefon słyszałam, stan jest ciężki, stabilny, pacjent bez reakcji. Pewnego dnia usłyszeliśmy, że tak już może zostać… Ani przez chwile nie pogodziliśmy się z tą myślą. Możliwości intensywnej terapii się wyczerpały.  Tato wymagał przeniesienia do ośrodka wybudzeniowego, w którym byłby rehabilitowany i stymulowany aby jego świadomość wróciła. Tak się stało.

Niedługo po przewiezieniu stał się  CUD! Tato po tygodniu w ośrodku rehabilitacyjnym zaczął mówić, początkowo bardzo mało i cicho, a później z każdym dniem coraz więcej. Od początku rozpoznawał zdjęcia, wiedział że ma rodzinę oraz skąd pochodzi. Sami nie spodziewaliśmy się takiego tempa. Piotruś nas zaskoczył. Szybko zyskał sympatię Pań pielęgniarek i fizjoterapeutów, z uwagi na jego duże poczucie humoru. Personel medyczny chwali go, że jest pogodnym współpracującym pacjentem, chętnie wykonuje ćwiczenia. Niegdyś energiczny mężczyzna w sile wieku musi wszystkiego od początku się nauczyć. Nie jest to łatwe doświadczenie, ale ma dla kogo to robić. Wbrew początkowym diagnozom, szanse na sprawność są bardzo duże.  Z tygodnia na tydzień widzimy postępy taty, jesteśmy z niego dumni, że ma tyle silnej woli. Zdajemy sobie jednak sprawę, że proces powrotu do zdrowia będzie długotrwały i kosztowny, ale nie mamy zamiaru się poddać.

Wiele z Was zna Piotrka, jest on pozytywnym człowiekiem, zawsze uśmiechniętym, łatwo nawiązującym nowe znajomości. Pasjonuje go rolnictwo, lubi robić zdjęcia dzikiej zwierzynie i  jazdę samochodem oraz robi pyszną zapiekankę makaronową.  Zawsze pierwszy zaczepi znajomego na ulicy, nigdy nie narzeka i nikomu nie odmówi pomocy. Dziś sam jej potrzebuje. Jeszcze niedawno walczyliśmy o jego życie, dziś w naszych rękach jest sprawność mojego taty. Dziękuję za okazaną pomoc.