Historia Mateusza Morysa
Wywiad z Mateusz Morys to kolejna odsłona cyklu „Jestem Podopiecznym Fundacji Votum – mogę wszystko”, który pokazuje, że za tymi słowami stoją prawdziwe historie, konkretne wybory i codzienna determinacja.
To opowieść, która wymyka się prostym schematom. Urodzony z niezwykle rzadką i nieuleczalną chorobą genetyczną, od początku mierzył się z ograniczeniami, które dla wielu oznaczałyby rezygnację z marzeń. Nie potrafi fizycznie czytać ani pisać, a mimo to tworzy – i to w sposób, który przyciąga uwagę tysięcy odbiorców. Jego blog z recenzjami filmowymi to dowód na to, że głos można odnaleźć nawet tam, gdzie wydaje się to niemożliwe.
Dziś, mając 25 lat, Mateusz pracuje jako pracownik administracyjno-gospodarczy, wyszukując informacje i opracowując teksty przy użyciu specjalistycznych technologii głosowych. Równolegle rozwija swoją największą pasję – kino. Prowadzi autorski blog recenzencki, w tym „Blog recenzenta Mateusza Morysa” oraz „Zakątek Recenzenta Mateusza Morysa”, gdzie publikuje rozbudowane, eleganckie w formie teksty poświęcone klasyce filmowej. Tworzy je głosem, a następnie – przy wsparciu bliskich – dopracowuje, by zachować ich wyjątkowy styl i precyzję.
Jego działalność to dowód na to, że twórczość nie zna barier, a pasja może stać się sposobem na realny wpływ na innych. Dziś Mateusz odpowiedział nam także na kilka kinowych pytań.
Gdyby mógł Pan przez jeden dzień posiadać dowolnie wybraną supermoc, jaka by to była i dlaczego
Nigdy nie czułem potrzeby posiadania żadnej konkretnej supermocy. Jeśli chodzi o komiksowe supermoce, to uważam, że nie są mi w ogóle potrzebne. Ale gdybym miał wybrać jedną codzienną moc to byłby to dar, który posiadam w świecie rzeczywistym, czyli tworzenie wyjątkowych tekstów. Zawsze, gdy przemawiam do jednego z moich programów do pisania głosowego, a następnie mój program, który przetwarza moją mowę na tekst czyta efekty dokonane przez pierwszy program, zdarza się, że przed publikacją jestem zaskoczony wysoką jakością moich prac.
Zawsze poświęcam dużo czasu na dopracowywanie wszystkich moich zdań, aby brzmiały prawidłowo. Uważam jednak, że potrafię jasno i klarownie wyrażać skomplikowane idee, przekształcając chaotyczne myśli w spójną, logiczną strukturę, która prowadzi czytelnika przez wszystkie punkty moich retro recenzji. Każda moja myśl oraz jej kontekst, które wyrażam w swoich tekstach są niepowtarzalne.
Myślę, że to moje coraz lepsze pisanie jest też uwarunkowane nieustannym udoskonalaniem warsztatu pisarskiego, który rozwijam podczas pisania każdej retro recenzji filmów. Na marginesie wspomnę, że wszystkie moje retro recenzje znajdziecie na mojej autorskiej stronie Zakątek Recenzenta Mateusza Morysa.
O moim darze wiem nie tylko z własnych subiektywnych obserwacji, ale także mówili mi o nim moi znajomi podczas naszych rozmów telefonicznych, czyli mam na myśli tradycyjne połączenia komórkowe jak za starych dobrych czasów, ponieważ mam psychiczny i mentalny problem do nowoczesnych form komunikacji społecznej.
Proszę wyobrazić sobie, że ma Pan możliwość zamienić się miejscami z bohaterem swojego ulubionego filmu – jak wyglądałby Pana dzień w tej roli
Nie faworyzuję produkcji filmowych ani serialowych, ponieważ uważam kategorycznie, że nie można tego robić. Każdy film i wszelkie seriale ma coś unikalnego do zaoferowania. Każda postać w tych produkcjach odgrywa istotną rolę w ich rozwoju. Warto docenić, że wszystkie te dzieła znacząco wpływają na ewolucję kinematografii jako całości.
Gdyby Pana życie miało zostać zekranizowane, jaki tytuł nadałby Pan tej historii?
Nie sądzę, żeby ktokolwiek w branży filmowej zechciał o mnie robić dokument, ponieważ w dzisiejszych czasach nie ma za wiele dokumentów o osobach, których życie jest w pewien sposób wyjątkowy, ale jednocześnie nie jest usłane różami. Jednak, jeśli zdarzyłby się wielki cud i ktoś chciałby o mnie zrobić film o charakterze dokumentu to nadałbym mu tytuł: „Biografia niezwykłego życia recenzenta filmowego Mateusza Morys, który ratuje stare filmy przed otchłanią zapomnienia”
Gdyby miał Pan możliwość spędzić jeden dzień ze swoim ulubionym aktorem, kogo by Pan wybrał i jak wyobraża Pan sobie to spotkanie
Niestety nie mogę ograniczyć się do jednego aktora, ponieważ mam ulubioną dwójkę aktorów która odgrywała główne role w filmie pełnometrażowym aktorskim o tytule Ben 10: Wyścig z czasem 2007, który był ekranizacją kontynuującą losy bohaterów z animowanego serialu Ben 10 Classic z roku 2005.
Tymi aktorami są Graham Phillips i Haley Ramm. Wyobrażam sobie to spotkanie w następujący sposób, że obydwoje aktorów przyjechałoby do mnie do domu odzianych w kostiumy, jakie mieli ubrane w filmie aktorskim. Następnie obdarzyliby mnie moim wymarzony rekwizytem prototypu Omnitrixa o modelowej nazwie „Zegarek OG Alien Transformation z ekranem dotykowym i animowanym rekwizytem do cosplayu,” który aktor miał na ręce podczas kręcenia filmu. Następnie zrobiliby sobie ze mną wspólne zdjęcie, a później wypiliby razem ze mną herbatkę przegryzając przepyszne czekoladowe ciasto. Później na moją prośbę podpisaliby się na moich plakatach, abym zdobył ich autografy.
W następnym momencie zadałbym im kilka pytań związanych z filmem. Odpowiedziałby na nie tłumacz, który by również był na spotkaniu, ponieważ ja nie umiem mówić po angielsku ani nie rozumiem mowy angielskiej. Tłumaczyłby to co do mnie mówią aktorzy oraz odwrotnie, aby było pełne zrozumienie z obu stron.
Czy istnieje film, który wywarł szczególny wpływ na Pana życie, poglądy lub sposób postrzegania świata
Oczywiście istnieje jedna produkcja, która wywarła na mnie szczególny wpływ. Jest to serial animowany „Ben 10 Classic” z roku 2005. Główny bohater Benjamin Kirby Tennyson nauczył mnie, że zanim podejmie się jakąś decyzję trzeba przemyśleć czy decyzja, którą chce się podjąć jest zgodna z kodeksem moralnym, aby była ona słuszna.
Wybór działania musi pasować do obrazu wartości, którymi się kieruję a, które stanowią kwintesencję osobowości. Słuszna decyzja często wymaga poświęceń, ale rozumiem je i akceptuję, ponieważ wynikają z moich priorytetów. Po podjęciu decyzji nie czuję się „wypompowany” emocjonalnie, nie towarzyszy mi poczucie pustki czy bezsilności. Mogę ją uzasadnić przed samym sobą, nawet jeśli wymaga ona bardzo trudnych kroków.
Nie zawsze oznacza to wybór obiektywnie najlepszego rozwiązania dla wszystkich, lecz taki, który z upływem czasu przynosi wewnętrzną ulgę. Jestem w stanie uzasadnić mój wybór przed samym sobą, nawet jeśli wiąże się on z niełatwymi działaniami. Pozwala mi czuć się w zgodzie ze sobą.
Za każdym razem, gdy zakładam do mojego garnituru jako dodatek zabawkowy model zegarka prototypu Omnitrixa, który pochodzi z omawianego serialu, składam sobie deklarację, że niezależnie od trudności, Jakie przyniesie mi życie, wciąż będę postępować jak mój heros.
Coś więcej…
W przypadku Mateusza to „mogę wszystko” nie oznacza braku trudności – przeciwnie, wyrasta właśnie z ich obecności.
Jego odpowiedzi nie są ucieczką w świat fantazji, lecz świadectwem dużej samoświadomości i konsekwencji. Zamiast marzyć o nadludzkich mocach, wskazuje na tę, którą już posiada – umiejętność tworzenia przemyślanych, dopracowanych tekstów i dzielenia się swoją pasją do kina.
Zamiast wybierać jednego bohatera czy jeden film, dostrzega wartość w całej kinematografii. A inspiracje, które czerpie choćby z historii bohaterów takich jak Ben Tennyson, przekłada na własne życie, kierując się jasno określonymi zasadami.
Ta rozmowa pokazuje, że siła nie zawsze objawia się w spektakularny sposób. Czasem kryje się w cierpliwym budowaniu swojego świata, w wierności wartościom i w odwadze, by – mimo ograniczeń – zostawić po sobie ślad. Mateusz jest na to najlepszym dowodem.
