Historie, które warto opowiedzieć 

W cyklu „Jestem Podopiecznym Fundacji Votum: Mogę Wszystko” będziemy przedstawiać naszych Podopiecznych – ludzi niezwykłych. Ludzi, którzy nie pozwalają, by trudne doświadczenia odebrały im radość życia.

To będą historie odwagi.
Historie wytrwałości.
Historie, które pokazują, że naprawdę można wszystko.
Dziś poznajcie pierwszą z nich.

Na Czy utrata zdrowia wiąże się z kryzysem psychicznym? 

Miała zaledwie siedem lat, gdy dramatyczny wypadek na zawsze odmienił jej życie. Dziś porusza się na wózku, wymaga stałej opieki i intensywnej rehabilitacji. A jednak, gdy mówi o codzienności, w jej słowach nie ma goryczy – jest wdzięczność. Izabela Grześko to poetka i malarka. Pisze sercem. Jej sztuka stała się terapią, a wyrażanie emocji – drogą do wolności. W szczerej rozmowie opowiada o dramacie z dzieciństwa, o bólu po stracie mamy, o chwilach załamania i o tym, co pozwoliło jej odnaleźć sens. Mówi o sile wsparcia -partnera i przyjaciół. O teatrze, który dodał jej odwagi. O terapii, która pomogła jej stanąć na nogi -metaforycznie. Opowiada także o swoim tomiku poezji Liść emocji, który jest zapisem prawdziwych, dojrzałych i czasem trudnych przeżyć. O obrazach, które maluje – bo jak sama mówi: „Kiedy tworzę, czuję, że niepełnosprawność nie istnieje. Nie ma granic, jeśli człowiek chce się wyrażać.” Dziś mieszka w Domu Pomocy Społecznej Caritas w Gdańsku, gdzie każdego dnia walczy o sprawność i samodzielność na tyle, na ile to możliwe. Jej największą potrzebą jest stała rehabilitacja. Ale przede wszystkim – chce tworzyć.

Pani historia zaczęła się bardzo dramatycznie. Miała Pani zaledwie 7 lat… 

Tak. To był 1992 rok. W drodze do parku kucnęłam na chodniku, żeby zawiązać sznurówki. Wtedy nadjeżdżający samochód wjechał w moje włosy i pociągnął mnie za sobą. Trafiłam do szpitala. Przez dwa miesiące byłam w śpiączce. Doszło do stłuczenia pnia mózgu. W wyniku tego mam porażenie czterokończynowe i zaburzenia mowy. Poruszam się na wózku i potrzebuję stałej opieki. To wydarzenie zmieniło całe moje życie.
Grześko

Mimo tego dziś mówi się o Pani jako o osobie niezwykle pogodnej i pełnej ciepła. Skąd w Pani tyle siły?

 

Myślę, że z małych rzeczy. Cieszę się drobiazgami. Uśmiechem, rozmową, kolorem nieba. Życie nauczyło mnie, że warto doceniać każdą chwilę. Nie zawsze tak było. Przeżyłam załamanie, szczególnie po śmierci mojej mamy osiem lat temu. Byłyśmy bardzo związane. Kiedy odeszła, straciłam sens życia. Ale dziś wiem jedno – nie warto się załamywać. Warto walczyć. Mam też ogromne wsparcie w moim chłopaku. Jest dla mnie niesamowitym wsparciem i prawdziwym przyjacielem. Motywuje mnie, wierzy we mnie wtedy, gdy ja sama mam wątpliwości. Jego obecność daje mi poczucie bezpieczeństwa i siłę do działania. To bardzo ważne, kiedy obok jest ktoś, kto widzi w Tobie przede wszystkim człowieka, a nie niepełnosprawność. Ogromną siłę dają mi również przyjaciele. Mam wokół siebie ludzi, którzy wspierają mnie w trudnych chwilach, są obecni, słuchają i dodają otuchy. Jestem im za to bardzo wdzięczna. Świadomość, że nie jestem sama, pomaga mi przetrwać najtrudniejsze momenty.
tomik poezji Izabeli Grześko

Co pomogło przetrwać Pani najtrudniejszy czas? 

Pisanie. To moja terapia słowem. Już w szkole potrafiłam dobrze pisać. Słowa zawsze były mi bliskie. Kiedy cierpiałam, przelewałam emocje na papier. Nie muszą być idealne, nie trzeba pisać doskonale. Najważniejsze jest to, żeby wyrażać swoje emocje. To bardzo pomaga. Chciałabym, żeby każdy człowiek potrafił mówić o tym, co czuje – nieważne w jaki sposób. Wierszem, pamiętnikiem, rozmową. Tłumione emocje bolą bardziej. Chodziłam także na kółko teatralne. To był dla mnie bardzo ważny czas. Teatr dodał mi odwagi i poczucia bycia docenianą. Dzięki niemu nauczyłam się wyrażać siebie nie tylko słowem pisanym, ale też emocją, gestem, obecnością. To doświadczenie pokazało mi, że mimo ograniczeń mogę występować, tworzyć i być zauważona.

Wydała Pani tomik poezji „Liść emocji”. Co Pani czuła, trzymając go w dłoniach? 

 

Ogromną dumę. To było spełnienie marzenia. Moja poezja jest dojrzała, pełna emocji, czasem trudnych. Ale prawdziwych. Jeśli choć jedna osoba przeczyta mój wiersz i poczuje się mniej samotna – to znaczy, że było warto. Malarstwo i poezja dają mi największą radość.

Malowanie pojawiło się później?

 

Tak. Jako nastolatka chciałam spróbować malować – tak dla siebie. Nie planowałam, że stanie się to moją pasją. Dziś maluję ustami. To dla mnie przestrzeń wolności. Kiedy tworzę, czuję, że niepełnosprawność nie istnieje. Nie ma granic, jeśli człowiek chce się wyrażać. Liczy się człowiek i to, co ma w sercu.

Dziś mieszka Pani w DPS Caritas w Gdańsku. Jak wygląda Pani codzienność?

Potrzebuję stałej opieki. Największą potrzebą jest intensywna rehabilitacja, środki higieniczne, leki i wizyty u lekarzy. Rehabilitacja pozwala mi utrzymać sprawność na tyle, na ile to możliwe, dlatego jest dla mnie bardzo potrzebna. Dlatego jeśli ktoś chciałby mnie wesprzeć, może to zrobić w bardzo piękny sposób – kupując mój obraz lub tomik poezji „Liść emocji”. To nie tylko wsparcie finansowe na rehabilitację, ale też znak, że moja twórczość ma sens i trafia do ludzi. Każdy zakup to dla mnie nie tylko pomoc, ale i ogromna motywacja do dalszego tworzenia. Dwa lata chodziłam też na terapię psychologiczną. To była ciężka walka, ale bardzo chciałam z niej wyjść silniejsza. Terapia, teatr i sztuka uratowały mnie.

Jakie przesłanie chciałaby Pani przekazać innym?

Warto żyć mimo wszystko. Cieszyć się każdą chwilą. Uwierzyć w siebie. Nieważne, czy ktoś ma ręce czy nogi – ważne, że jest. To się liczy. Niepełnosprawność nie definiuje człowieka. Granice często są tylko w naszej głowie. I pamiętajmy – pisanie to terapia słowem. Każdy ma w sobie historię, którą warto opowiedzieć.

Coś więcej…

Historia Izabeli to coś więcej niż opowieść o wypadku i niepełnosprawności. To historia o tym, że człowieka nie definiują ograniczenia, lecz to, co nosi w sercu. Jeśli ta rozmowa poruszyła Twoje serce, zostań z nami. W kolejnych odsłonach serii „Jestem Podopiecznym Fundacji Votum: Mogę Wszystko” poznacie następne niezwykłe osoby, które swoją postawą inspirują i udowadniają, że naprawdę można wszystko.

Najczęściej zadawane pytania

Czy mogę założyć zbiórkę bez kosztorysu lub dokumentów potwierdzających koszty?

Na platformach takich jak Siepomaga wymagane jest przedstawienie dokumentów potwierdzających wysokość zbieranej kwoty – mogą to być kosztorysy, faktury pro forma, oferty lub inne oficjalne wyceny.

Czy kosztorys musi być oryginalnym dokumentem?

Tak, powinien pochodzić od placówki medycznej, sklepu lub firmy protetycznej. Akceptowane są skany lub PDF-y z pieczątką i podpisem.

Jak długo ważny jest kosztorys?

Zazwyczaj kilka miesięcy, jednak warto zadbać o jego aktualność, zwłaszcza gdy zmieniają się ceny leczenia, sprzętu czy dostępność usług.