Fundacja Votum

Wesprzyj Fundację Votum

Co miesiąc pobierzemy tę samą kwotę – możesz zrezygnować w każdej chwili

Cel Twojej darowizny:

1) Dane osobowe darczyńców będą przetwarzane przez Fundację VOTUM zgodnie z Polityką prywatności oraz Zasadami dokonywania darowizn.

2) Zasady przetwarzania danych osobowych darczyńców przez PayU S.A. są określone w Zasadach płatności PayU, do których link udostępniony jest na etapie wyboru sposobu dokonania płatności.

Mam na imię Aleksander, mam 29 lat, wspaniałą córeczkę, cudowną żonę i jeszcze niedawno zwyczajne, szczęśliwe życie. Dzisiaj walczę o to, aby odzyskać część sprawności i móc znowu przytulić córkę, stanąć obok żony i być dla nich prawdziwym oparciem.

16 sierpnia 2025 r. to dzień, który wszystko zmienił. Podczas rodzinnego wypadu rowerowego nad pobliskie jezioro pilnowałem dzieci – mojej córki i dzieci brata. Stojąc na pływającym pomoście, straciłem równowagę i wpadłem do wody, uderzając głową w coś twardego. W jednej chwili moje ciało przestało mnie słuchać. Dryfowałem na wodzie, nie mogąc nawet unieść twarzy, by zaczerpnąć powietrza. Cudem zostałem uratowany i przetransportowany śmigłowcem do szpitala wojewódzkiego w Koszalinie, gdzie natychmiast trafiłem na stół operacyjny. Diagnoza nie pozostawiła złudzeń: złamanie kręgosłupa z uszkodzeniem rdzenia w odcinku szyjnym C7. Czterokończynowe porażenie i całkowity niedowład od linii piersiowej w dół. W wieku 29 lat zostałem osobą sparaliżowaną…

Dzisiaj moja walka trwa, jedyną realną szansą na poprawę jest intensywna, długotrwała rehabilitacja neurologiczna. Turnusy refundowane przez NFZ są dostępne dopiero w latach 2028–2030 – ja nie mam tyle czasu. Miejsce uszkodzenia rdzenia zarasta blizną glejową, która z każdym miesiącem zmniejsza szanse na odbudowę połączeń nerwowych. Każdy dzień bez specjalistycznej terapii działa na moją niekorzyść. Koszty prywatnej rehabilitacji przekraczają możliwości finansowe mojej rodziny.

Każdy, kto mnie zna, wie, że nigdy nie odwracałem się od potrzebujących. Zawsze pomagałem na tyle, na ile mogłem. Dziś to ja muszę prosić. Moim marzeniem jest wrócić do zabaw z córką. Przytulić ją bez ograniczeń. A pewnego dnia stanąć o własnych siłach na tym pomoście i udowodnić, że może złamał moje ciało… ale nie złamie mojego ducha!

Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie, komentarz i dobre słowo. Wasze wsparcie daje mi nadzieję, że jeszcze będę mógł normalnie żyć.