Przekaż darowiznę
1) Dane osobowe darczyńców będą przetwarzane przez Fundację VOTUM zgodnie z Polityką prywatności oraz Zasadami dokonywania darowizn.
2) Zasady przetwarzania danych osobowych darczyńców przez PayU S.A. są określone w Zasadach płatności PayU, do których link udostępniony jest etapie wyboru sposobu dokonania płatności.

Ranek 12 lutego zapowiadał się jak każdy inny, leniwa pobudka, mycie, żarty przy śniadaniu, wyjazd do pracy. Pracujemy z mężem w jednym biurze i razem też dojeżdżamy, tak było i tego dnia.

Po ok. 10 minutach mąż wszedł jednak do mojego pokoju skarżąc się na okropne zawroty głowy , gdy szedł w moim kierunku zauważyłam, że prawa ręka zwisa mu bezwładnie. Kazałam się mu uśmiechnąć i już wiedziałam.

Dalszego przebiegu wypadków nie chcę pamiętać, wspomnienia powodują, że zalewam się łzami.

Nasuwa się milion pytań- jakże to tak, bez ostrzeżenia, jakichś sygnałów kończy się jedno życie a zaczyna drugie, pełne cierpienia i bólu?

Bartek, mój mąż, doznał masywnego, samoistnego krwotoku śródmózgowego. Powiedzieć, że świat nam się zawalił, to jakby nic nie powiedzieć.

Mąż przeszedł kraniotomię- operację ewakuacji krwiaka, operację ratującą życie. Czekałam na korytarzu, minuty ciągnęły się za minutami, korytarz szpitalny żył swoim życiem, ktoś chodził, inny opowiedział żart a za magicznymi drzwiami mój Bartek toczyła walkę o życie.

Operacja przebiegła pomyślnie, niestety mąż zapadł w śpiączkę. Paraliżujący strach, kiedy dzwonisz do lekarza i boisz się co usłyszysz. Z każdym dniem twarz lekarzy była bardziej poważna, gdy pytałam o szanse wybudzenia, wreszcie usłyszałam, że już tylko można czekać na cud, że w najlepszym wypadku będzie to stan wegetatywny.

Mój mąż kolejny raz udowodnił, że się nigdy nie poddaje i po 4 tygodniach wybudził się. Wola życia wygrała ze śmiercią, jakaś wielka siła zatrzymała go z nami.

Od momentu wybudzenia trwa codzienna walka o powrót do zdrowia. Na chwile obecną mąż samodzielnie nie oddycha, nie mówi, karmiony jest dojelitowo przez PEG-a, jest człowiekiem leżącym, wymagającym całodobowej opieki.

Pomimo tego mąż nie poddaje się, codziennie toczy walkę ze swoimi słabościami. Bartek to typ twardziela, nie spocznie na laurach zanim nie doprowadzi sprawy do końca.

Rehabilitanci twierdzą, że jest w tym gościu potencjał, tylko trzeba dużo pracy aby ten potencjał wykorzystać.

Niestety sam potencjał i siła walki to za mało. Potrzebujemy do tego jeszcze pieniędzy.

Proszę, błagam w imieniu swoim i „ córeczki tatusia” Zuzi- dajcie mężowi szansę na powrót do zdrowia, do nas. Każdą wpłaconą złotówkę mąż odpracuje ćwicząc sumiennie. Nie zawiedzie Państwa.

„ Człowiek jest wielki nie przez to co posiada, lecz przez to kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi”