Przekaż darowiznę

Jedna zła decyzja może zmienić całe życie w koszmar na jawie. Jedna decyzja może sprawić, że świat, który znasz już nigdy nie będzie taki sam. 

Każdy, kto znał Daniela wiedział, że jego naturą jest ruch. Mało kto był w stanie za nim nadążyć. Chodził, jeździł na rowerze, uwielbiał sporty ekstremalne, kochał adrenalinę. To napędzało go do działania, zapewniało, że zawsze miał dla wszystkich mnóstwo uśmiechu i dobrej energii, którą zarażał, gdziekolwiek się pojawił… Miesiąc temu życie Daniela stanęło pod znakiem zapytania – to co wydarzy się za chwilę stało się nieodgadnioną zagadką.  Ruch zastąpiły ograniczenia, energię – przerażenie, motywację do działania rezygnacja. jedno pozostało niezmienne – nadzieja.

Niefortunny skok do wody przekreślił najbliższe plany. Kilka sekund, dramatyczny wypadek, wezwanie karetki, transport śmigłowcem. Im więcej docierało do nas informacji, tym bardziej byliśmy przerażeni. Początkowo stan Daniela był zagadką nawet dla lekarzy. Złamanie kręgu w odcinku szyjnym na poziomie C4-5 oraz wstrząs rdzeniowy – to budziło przerażenie.  Teraz specjaliści nie pozostawili wątpliwości, jeśli samodzielność, choć ta częściowa ma stać się realna, potrzebna jest intensywna rehabilitacja. Ta jest wymagająca nie tylko dla ciała, ale także psychiki. Dla tych, którzy chcą chorego wspierać to niewyobrażalne koszty!

Jesteśmy jego przyjaciółmi. Znamy go właściwie od zawsze. Wspieraliśmy jego pomysły, spędzaliśmy razem mnóstwo czasu. Był jakby częścią rodziny. A teraz w codzienności zabrakło nam kogoś ważnego. I choć życie toczy się dalej, my nie jesteśmy w stanie pozbyć się przerażającej pustki.

Po najtrudniejszych momentach, gdy było to możliwe, Daniela w szpitalnej walce zaczęła wspierać mama. To ona jest dla niego motywacją do działania. Przypomina, że ma dla kogo żyć, że za murami ośrodka czeka na niego przyszłość.

My od początku postanowiliśmy zrobić wszystko, by Daniel miał jeszcze nadzieję stanąć na własnych nogach. Nie możemy pozwolić, by wypadek oznaczał koniec. Wierzymy, że przed naszym przyjacielem całe życie! Niestety, sama wiara to za mało. Potrzebujemy pomocy i wsparcie, by zawalczyć o przyszłość Daniela! W trudnych chwilach chcemy być dla niego wsparciem. Zależy nam na tym by wiedział, że ma dla kogo walczyć i że zawsze będziemy przy nim. Przyjaciele to rodzina, którą sami sobie wybieramy.

Mama Daniela opiekuje się nim jak tylko może, ale po jego powrocie szybko zabraknie jej sił. Właśnie dlatego my wzięliśmy sprawy w swoje ręce. Naszym marzeniem jest to, by Daniel wyszedł z ośrodka o własnych siłach. W tym przypadku nie ma nic pewnego, nikt nie da nam tej gwarancji, ale my ze wszystkich sił wierzymy, że siła, którą ma da mu moc do pokonywania barier stawianych przez uszkodzone w wypadku ciało.

Jeśli wiara czyni cuda, muszę wierzyć, że się uda. Powtarzamy sobie to każdego dnia i będziemy walczyć do końca. Pomóż pokazać Danielowi moc pomagania. By jego marzenia stały się planami z odroczonym terminem wykonania.