
Sekunda to tak niewiele, a wszystko potrafi zmienić w naszym życiu. I tak dla Daniela mogła być ostatnią chwilą w życiu, bo w wieku 21 lat uległ wypadkowi. Prowadząc swój wymarzony motocykl, jadąc spokojną uliczką, wyświadczając przysługę koledze, nie mógł przewidzieć, że ktoś, zajeżdżając mu drogę, w jednej chwili przekreśli jego marzenia, pasje, radość życia.
Po wybudzeniu ze śpiączki, będąc w pełnej świadomości tego, co się stało, nie zadawał pytań dlaczego to go spotkało, nie było w nim złości, jedynie przepraszał za to co się stało, choć to nie było z jego winy. Mówił, jak bardzo nas kocha. W pierwszej kolejności nie martwił się o siebie, tylko o rodzinę i swoją pracę, która była jego drugim domem. To cały Daniel z dobrym sercem, uczynny dla innych i za to go kochamy.

Miał też marzenia jak każdy młody człowiek połączone z pasją kucharzenia i gotowania dla innych. Zaczynając swoją przygodę jako uczeń w znanej meksykańskiej restauracji, bardzo szybko stanął na wysokości zadania. Dzięki swojej charyzmie i ciężkiej pracy dołączył do grona kucharzy, tworząc niepowtarzalny i zgrany zespół. Jego marzeniem był dalszy rozwój i stworzenie miejsca prowadzonego z sercem i oddaniem.
Tu czas nie ma znaczenia, on biegnie inaczej, najważniejsza jest dobra rehabilitacja, która da mu szansę stanąć na nogi, powrócić do marzeń.

Jako jego mama wiem to i czuję, że się nie podda, że będzie walczył o siebie i przy naszym wsparciu, naszej miłości i pomocy wielu dobrych ludzi, których Bóg stawia na naszej drodze, za których dziękujemy każdego dnia.
Prosimy o wsparcie, aby Daniel miał możliwość rehabilitacji, aby mógł stanąć na nogi, a kiedyś spełniać swoje marzenia.