Przekaż darowiznę

Julka została potrącona, gdy szła do szkoły. Nikt nie był na to przygotowany. Na takie rzeczy nie da się przygotować. Julia 28 listopada 2019 roku uległa wypadkowi na przejściu dla pieszych. Doznała po nim urazu czaszkowo-mózgowego, licznych otarć na całym ciele i rany na głowie. Przez tydzień przebywała w śpiączce farmakologicznej. Po dwukrotnym wykonaniu TK głowy i MR głowy u dziewczyny stwierdzono cechy rozlanego urazu mózgu. Nastolatka od wypadku jest coraz bardziej samodzielna, już coraz rzadziej potrzebuje pomocy rodziców. To było już półtora roku temu, ale w dalszym ciągu potrzebuje codziennej rehabilitacji, gdyż jej zaprzestanie oznacza nawrót problemów z równowagą oraz koordynacją ruchową. Wymaga ona także opieki wielu specjalistów: neurologa, psychiatry, psychoterapeuty oraz rehabilitantów. W ramach ćwiczeń próbuje jeździć na rowerze, jednak ma tylko swój „komunijny”, z którego zdecydowanie wyrosła. Julka musi dawać z siebie wszystko w każdym tygodniu, chociaż przyznaje, że jest już zmęczona codziennymi ćwiczeniami, wizytami u lekarzy, terapią. Na szczęście może być już w domu. Pierwsze tygodnie po wypadku spędziła na oddziale rehabilitacyjnym. Kolejne miesiące dojeżdżała na rehabilitację w swoim miejscu zamieszkania, ma także konieczny sprzęt u siebie w mieszkaniu. Jej rodzice potrzebują jednak pokierowania, co robić, by Julka wróciła do stanu sprzed zdarzenia. Dziewczynka nie wróciła także do szkoły – ma prowadzone nauczanie indywidualne. To wszystko spowodowało, że Julka zamknęła się w sobie, odcięła się od znajomych. Od września będzie próbowała wrócić do szkoły, więc te wakacje będą dla niej wyjątkowo intensywne. Przed wypadkiem Julia była wesołym, bardzo aktywnym i towarzyskim dzieckiem. Po nim stała się płaczliwą, odsuwającą rówieśników od siebie, dalej niepotrafiącą wykonywać wiele czynności, bez pomocy osób trzecich, dziewczyną. Musimy trzymać za nią kciuki, ale także potrzebne jest wsparcie finansowe, które pozwoli na stały dostęp do ćwiczeń.