W listopadzie 2019 roku mając 63 lata przeszłam poważny udar mózgu, ze skutkiem niedokrwienia jego części. Niestety późno otrzymałam pomoc medyczną co ma zasadnicze znaczenie w przypadku takiego urazu. Nie miałam jednoznacznych objawów i wiązałam to z problemami kręgosłupa z którymi borykałam się od lat, gdyż odjęło mi sprawność w nogach.

Przed udarem byłam czynna zawodowo, nie brakowało mi pieniędzy. wykonywałam codzienne czynności jak weki, poruszanie się środkami komunikacji, wyjazdy na grzyby które były odskocznią od codzienności, gdyż uwielbiam spacery po lesie. Drobne prace domowe, gdyż malowanie czy szpachlowanie nie stanowiło dla mnie problemu, nawet wymiana kranu. A że od lata mieszkam sama ze wszystkim sobie jakoś radziłam.

Od tamtego czasu wszystko się zmieniło. Mimo rehabilitacji szpitalnej nie odzyskałam dawnej sprawności. Poruszam się o kuli, a często też przy pomocy chodzika, bo nogi są bardzo słabe i chwiejne. Tracą równowagę. Każda nierówność na chodniku stanowią przeszkodę. W domu mam wszędzie zamocowane uchwyty do utrzymania równowagi. Jakiekolwiek dalsze wyjazdy czy pokonanie większego dystansu stanowi problem. Do ośrodka zdrowia mam ok kilometra i dystans ten zabiera mi ponad godzinę gdyż nie ma w Chocianowie komunikacji miejskiej.

Od lat borykam się z cukrzycą insulinozależną i wysokim ciśnieniem krwi i muszę być stale pod opieką lekarską. Moje leczenie jest bardzo ograniczone przez te choroby jak i środki jakimi dysponuję jako emeryt z najniższą emeryturą. Moje życie bardzo się zmieniło i jestem zależna od rodziny i osób trzecich.